Strona zbawienie.pl Dla tej przyczyny Jezus przyszedł na świat Dla tej przyczyny Jezus przyszedł na świat Dla tej przyczyny Jezus przyszedł na świat Dla tej przyczyny Jezus przyszedł na świat Dla tej przyczyny Jezus przyszedł na świat
Bóg chce aby wszyscy ludzie byli zbawieni
arrowStrona główna arrow Studium arrow Mat.3: Chrzest
szukaj...
Menu serwisu
Strona główna
Glosariusz
Przydatne strony
Księga gości
Kontakt
Ankiety
Szukaj
Tematyka
Artykuły
Poezja
Publikacje
Pytania i odpowiedzi
Studium
Świadectwa
Najwięcej czytane
Mat.3: Chrzest Drukuj E-mail
14 października 2009
Spis treści
Mat.3: Chrzest
Wyznanie grzechów
Wyznanie wiary

Chrzest możemy określić mianem publicznego wyznania wiary, ale mimo to nie jest on dla ludzi (tzn. dla poklasku). Jest on wynikiem wewnętrznych przemian w sercu człowieka. Tak czyniła cała okolica nadjordańska, tak też uczynił Jezus. Ale była w Izraelu spora grupa ludzi, którzy tak naprawdę nie byli wierzącymi z potrzeby serca, ale w istocie dla ludzi i ich poklasku. Jezus w późniejszych rozdziałach ewangelii Mateusza wspomina o tych przypadkach. Biblia określa ich najczęściej jako faryzeuszy i saduceuszy, gdyż właśnie przedstawiciele tych dwóch stronnictw tym niechlubnym postępowanie się wyróżniali. Dwa stronnictwa, które robiły wszystko aby się podobać ludziom, następnie  Bogu. Gdy Jan chrzcił i oni pojawili się nad Jordanem. Jednakże Jan wiedział co to są za ludzie i znał ich prawdziwe postępowanie. Bez zbędnych słów, powiedział im prawdę prosto w oczy: „A gdy ujrzał wielu faryzeuszów i saduceuszów, przychodzących do chrztu, rzekł do nich: Plemię żmijowe, kto was ostrzegł przed przyszłym gniewem? Wydawajcie więc owoc godny upamiętania; Niech wam się nie zdaje, że możecie wmawiać w siebie: Ojca mamy Abrahama; powiadam wam bowiem, że Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi” (Mat. 3:7-9). 

Ich postawa wynikała w dużej mierze z ich samolubnego światopoglądu. Byli oni potomkami Abrahama, uważali więc, że wszystkie obietnice prawnie i dziedzicznie im się należą. Obiecana nagroda jest kwestią czasu. Dlatego nie skupiali się na swej pobożności w taki sposób, jak to powinno się robić, a pełni wyniosłości i pychy chcieli podobać się ludziom. Przychodząc do Jana nad Jordan dali wyraz przyznania słuszności naukom głoszonym przez Jana. Mimo to, przyszli się chrzcić nie w celu zmiany swego życia, ale aby widziano ich i określano te dwa stronnictwa mianem bogobojnych. Jan znając ich intencje nie mógł nie powiedzieć im prawdy: „Wydawajcie więc owoc godny upamiętania”. Takie wezwanie daje do myślenia tym bardziej, im częściej mówi się o „końcu”: kto was ostrzegł przed przyszłym gniewem?. I dalej: „A już i siekiera do korzenia drzew jest przyłożona; wszelkie więc drzewo, które nie wydaje owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone” (Mat. 3:10).

Podobne słowa wypowiedział sam Jezus: „Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną” (Jan. 15:2-6). Co mieli na myśli Jan Chrzciciel i Jezus z Nazaretu? Otóż, dla Boga nie jest ważne pochodzenie, genealogia, ale indywidualna relacja człowieka z Bogiem. To człowiek musi zaprzeć się samego siebie, zrezygnować z wygód współczesnego świata i podążać drogą poświęcenia do Boga. Kiedy czytamy o wydawaniu owocu, to wiedzmy, że mowa jest przede wszystkim o efektach zmiany naszych charakterów i przyzwyczajeń. W myśl powyższych wersetów, Ci którzy faktycznie pracować nad sobą nie będą i nie wybiorą odpowiednich priorytetów, staną się odbiorcami słów jakie zostały skierowane do faryzeuszy i saduceuszy, dla których pobożność miała znaczenie tylko w zewnętrznych przejawach. Takiej postawy Bóg nie pochwala w żadnym stopniu.

Jan rozwija zagadnienie szczerości postępowania tłumacząc, że jego chrzest jest ku upamiętaniu. Potwierdza to tym samym te słowa o którym pisałem nieco powyżej. Ludzie dochodzili do wniosku, że coś w ich życiu jest nie tak i postanawiali się zmienić. Pełnia prób, jaka przychodziła – i przychodzi po dziś dzień na wiernych Bożych – była związana ze chrztem, który nie był udzielany przez Jana, ale tylko i wyłącznie za sprawą Jezusa: „Ja was chrzczę wodą, ku upamiętaniu, ale Ten, który po mnie idzie, jest mocniejszy niż ja; jemu nie jestem godzien i sandałów nosić; On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem” (Mat. 3:11).

Początek dziejów Apostolskich zanotował pierwszy chrzest Duchem Św.: „A gdy nadszedł dzień Zielonych Świąt, byli wszyscy razem na jednym miejscu. I powstał nagle z nieba szum, jakby wiejącego gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch poddawał” (Dz. Ap. 2:1-4). „Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało - czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem” (1 Kor. 12:13). Chrzest Duchem nie umożliwia tylko ‘mówienia językami’, ale jest realnym wpływem Bożym na nasze życie. Jest swoistym spoiwem, które łączy z sobą wiernych Pańskich w Lud Boży.

Nikodem w rozmowie z Jezusem dowiedział się jaki wpływ na człowieka ma Duch Święty: „Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha” (Jan. 3:8). O ile chrzest Duchem do zrozumienia na początku dla wielu ludzi jest problematyczny o tyle chrzest ogniem już nie, gdyż jest to w symboliczny sposób powiedziane o doświadczeniach, które mają przyjść na tych, którzy zdecydowali się iść za Jezusem. „Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, Ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili” (1 Piotr. 4:12-13). Właśnie poprzez te dwa chrzty jest wybierany już ponad dwa tysiące lat Pański Lud: „W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko[cały lud] swoje, i zbierze pszenicę[szczerze oddanych] swoją do spichlerza, lecz plewy[fałszywie pobożnych] spali w ogniu nieugaszonym” (Mat. 3:12).

Mateusz cały czas, szuka potwierdzeń w swoich relacjach i dowodów na to, że ten pogardzany przez ogół Izraela Nazyrejczyk jest Synem Bożym. Ostatnie dwa wersety, wprawiają w zdumienie współcześnie czytających Pismo Święte, gdyż wydarzenie jakie miały miejsce wskazują na dwie rzeczy. Chrzest jest konieczny, aby stać się sługą Bożym, oraz Jezus jest Synem Bożym mającym potwierdzenie z Niebios: „A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody, i oto otworzyły się niebiosa, i ujrzał Ducha Bożego, który zstąpił w postaci gołębicy i spoczął na nim. I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” (Mat. 3:16-17).



Studium ew. Mateusza
Dodaj witrynę do ulubionych
Dodaj stronę do ulubionych
Ustaw jako stronę główną