|
Istota mszy zasadza się na trzech filarach: przeistoczeniu
chleba i wina w rzeczywiste ciało Chrystusa, złożeniu z powstałego w ten sposób
Zbawiciela jako ofiarę nieustającą oraz spożyciu eucharystii czyli komunii.
Jest to kluczowy sakrament dla znaczącej większości chrześcijan żyjących w
Polsce. Spójrzmy na ceremonię Ostatniej Wieczerzy Pańskiej poprzez perspektywę
Pisma świętego, rozważając poszczególne jej elementy w świetle biblijnego zapisu.
Transsubstancja czyli
przeistoczenie
Teolodzy zajmujący się zagadnieniem mszy twierdzą, że w
czasie jej sprawowania następuje rzeczywista przemiana hostii w ciało Chrystusa
a wina w Jego krew. Formuła ta została przyjęta na soborze Laterańskim IV w
1215 roku, a więc stosunkowo późno. Przy głębszym zastanowieniu się nauka ta
rodzi pewne problemy z perspektywy Pisma św. Skoro Chrystus ustanawiając
eucharystię dał uczniom rzeczywiste ciało i swoją krew kiedy nastąpiła Jego
ofiarnicza śmierć w czwartek czy w piątek? Autorzy Ewangelii nie mieli żadnych
wątpliwości co do daty śmierci Jezusa (Mat. 26:17, 20). Słowa „wykonało się” padły
dopiero na krzyżu. W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus (ani żadna
Jego cząstka) jeszcze nie umarł, Jego krew płynęła w Jego żyłach a nie w
kielichu.
Kolejny problem, który rodzi się przy literalnym, dosłownym
rozumieniu słów Jezusa wynika z zakazu spożywania krwi przez ludzi. Zakaz ten
został podany po raz pierwszy Noemu, następnie wielokrotnie powtórzony Żydom by
w końcu zostać ponownie potwierdzony autorytetem apostołów na tzw. Soborze Jerozolimskim (Dz. Ap. 15:29). Trudno sobie wyobrazić, by Syn Boży podważał tak często powtarzany
zakaz Boży, oraz by Apostołowie w tym kontekście rozumieli, że w kielichu
wielkanocnym znajdowała się rzeczywista krew. Sam Jezus przy okazji
ustanawiania Pamiątki śmierci wyraźnie powiedział: „Odtąd nie będę już pił z
tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy,
w królestwie Ojca mojego” (Mat. 26:29). Jezus wyraźnie mówi, że pił razem z
Apostołami wino a nie swoją krew.
Zresztą dosłowne zrozumienie słów Jezusa „Ja jestem chlebem
żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.
Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata (…) Kto spożywa moje
Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (Jana 6:51, 53) nie jest czymś nowym. Słuchający Go w synagodze w Kafarnaum oraz
niektórzy uczniowie rozumiejąc dosłownie te słowa reagując
zgodnie z nakazem Zakonu zgorszyli się. Tymczasem Chrystus widząc zakłopotanie i
niezrozumienie wśród Apostołów wyjaśnia im powyższe słowa mówiąc: „Duch daje
życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem
i są życiem” (Jan. 6:63). Werset ten wyraźnie wskazuje, że spożywanie ciała
Jezusa jest wiarą w Jego Ewangelię oraz okupową śmierć. Gdyby Chrystus miał na
myśli swoje rzeczywiste ciało i krew trzeba by było przyjąć, że rozegzaltowany
tłum powinien rozszarpać Go i zjeść co byłoby aktem najwyższego uświęcenia i
zapewniałoby im zbawienie!
Symbolika chleba i
wina
Oczywistym wydaje się być, że Chrystus zarówno w Kafarnaum
jak i w Wieczerniku posługiwał się symbolem.
Apostoł Paweł pisze; „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie
kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” (1 Koryntian 11:26). Pokazuje
nam to, że uczniowie jasno zdawali sobie sprawę z tego, że łamany chleb
symbolizuje ciało Pana, kielich zaś Jego krew. W szerszym znaczeniu chleb
obrazuje „społeczność ciała Chrystusowego” a kielich „społecznością krwi Chrystusowej” (1 Kor. 10:16-17). Obchodzący Pamiątkę śmierci Chrystusa symbolicznie pokazują,
że chcą być z Nim w społeczności i że tak jak On gotowi są poświęcić swoje
życie na służbę Bogu aż na śmierć. Dosłowne zrozumienie słów Jezusa „to jest
ciało moje”, „to jest krew moja” narzucałoby dosłowne zrozumienie innych
fragmentów Słowa Bożego w których Jezus używając tej samej składni mówi: „Ja
jestem bramą” (Jan. 10:9), „krzewem winnym” (Jan 15:1), czy „gwiazdą świecącą,
poranną” (Obj. 1:17-18).
Bezkrwawa ofiara?
Ideą mszy jest nieustająca, ponawiana bezkrwawa ofiara
Chrystusa, składana za codzienne grzechy wiernych. Chrystus jest w całym słowa
tego znaczeniu ofiarowywany na ołtarzach ze wszystkimi tego faktu
konsekwencjami takimi jak cierpienie, ból i śmierć. W czasie eucharystii kapłan
rzeczywiście, dosłownie ofiarowuje Chrystusa, gdy tymczasem nakazem Jezusa było
zwiastowanie i przypominanie a nie ponawianie Jego śmierci (1 Kor. 11:24-26). Problematyczne także staje się pogodzenie
nauki, bezkrwawej ofiary z zapisem mówiącym że „bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia
(grzechów)” (Hebr. 9:22).
Liczne wersety wskazują także, że Chrystus nie może umierać
na ołtarzach ponieważ On sam o sobie mówi: „Byłem umarły, a oto jestem żyjący
na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani” (Obj. 1:18). W innym miejscu
Apostoł Paweł pisze „(…) Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera,
śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz,
a że żyje, żyje dla Boga” (Rzymian 6:9-10). Werset powyższy dowodzi nie
tylko, że Chrystus nie może więcej umierać, ale także, że umarł tylko raz. Potwierdzają
to także inne wersety: „Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej
rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej (świątyni), ale do samego nieba,
aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga, nie po to, aby się często
miał ofiarować jak arcykapłan, który co roku wchodzi do świątyni z krwią cudzą.Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz
jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę
z samego siebie” (Hebr. 9:24-26). Zauważmy, że idea wielokrotnego cierpienia
Jezusa wydała się autorowi listu do Hebrajczyków czymś absurdalnym! Nauką
biblijną jest, że Chrystus „przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za
grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną
się podnóżkiem nóg Jego. Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych,
którzy są uświęcani" (Hebr. 10:12-14). W końcu czytając o codziennych
ofiarach składanych przez arcykapłanów żydowskich dowiadujemy się, że nie ma
potrzeby składania codziennych ofiar za grzechy ponieważ Jezus „to bowiem
uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie” (Hebr. 7:27). Widzimy więc, że
nauka o nieustającej, powtarzanej i bezkrwawej ofierze Chrystusa stoi w jawnej
sprzeczności z niezwykle jednoznacznymi wersetami biblijnymi poruszającymi
temat ofiary Zbawiciela.
Okup złożony na Golgocie jest wystarczającą ofiarą za nasze
grzechy, a próba wielokrotnego ponawiania go na ołtarzach jest umniejszaniem
zbawczej roli Chrystusa. Tylko odwoływanie się do Jego zasług w modlitwach jest
skutecznym sposobem oczyszczania się z grzechu (1 Jan2:1-2). W liście do Hebrajczyków
(6:4-6) czytamy ostrzeżenie: „Albowiem niemożebne jest, aby ci, którzy są
raz oświeceni i skosztowali daru niebieskiego, i uczestnikami się stali Ducha
Świętego, skosztowali też dobrego słowa Bożego i mocy przyszłego wieku, gdyby
odpadli, aby się zaś odnowili ku pokucie, jako ci, którzy sobie znowu
krzyżują Syna Bożego i jawnie go sromocą”.
Komunia bez wina?
Odrębnym tematem jest forma i czas obchodzenia Pamiątki
śmierci Naszego Pana. Wystarczy jednak przeczytać opis jej ustanowienia, by
zauważyć ogromny kontrast pomiędzy jej prostotą a współczesnymi ceremoniami
obecnymi w czasie mszy. Zastanawiające jest także, że wierni uczestniczą tylko
w jej części nie mając dostępu do kielicha z winem.
Parafianom nakazuje się wierzyć w naukę o przeistoczeniu,
ofiarowaniu i spożywaniu rzeczywistego ciała Jezusa w czasie mszy. Jest to
jeden z największych sakramentów wiary. Zastanawiające jest tylko jak mała jest granica pomiędzy wiarą a łatwowiernością. Wbrew potocznemu
zrozumieniu wiara, by była prawdziwa potrzebuje dowodów Słowa Bożego. Wiarę taką
mieli chrześcijanie w Berei „ci byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli
naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest” (Dz.
Ap. 17:11).
|