|
Ale powie ktoś, że przecież Jezus
sam nie jeden raz używał słowa piekło i ogień piekielny w
swoim
nauczaniu. To prawda - tak przekazują autorzy ewangelii. Przykłady: „A
Ja
wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd, a
kto
by rzekł bratu swemu: Racha, stanie przed Radą Najwyższą, a kto by
rzekł:
Głupcze, pójdzie w ogień piekielny”(Mat 5:22 NP); „Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i
odrzuć od
siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z
członków
twoich, niż żeby całe ciało twoje miało pójść do piekła” (Mat 5:29
NP;
podobnie Mat 10:28; 18:8.9; 23:33).
Gehenna i tartaros w Biblii
W przeciwieństwie do poprzedniego
wersetu z Dz.Ap. 2:27 tutaj piekło czy ogień piekielny (w innych
miejscach ogień wieczny) jest przekładem gr. gehenna (geenna).
Wyraz ten występuje w NT 12 r. i oznacza ostateczną zagładę niesprawiedliwych,
jaka nastąpi po tysiącletnim okresie rządów królewskich Chrystusa w niebie (Z.
Łyko, "Nauki Pisma Świętego", s. 675), nie oznacza więc jakiegoś
miejsca stale istniejącego. Wyraz gehenna to grecka forma nazwy doliny
Hinnom (miejsce wymienione już w księdze Jozuego 15:8), znajdującej się w
pobliżu Jerozolimy i od pradawna znanej jako miejsce przeklęte i wzgardzone -
palono tam miejskie nieczystości. Wiadomo, że Jezus w swoim nauczaniu zawsze
sięgał do realiów z codziennego życia, znanych słuchaczom, do ich wiedzy i
przekonań. Dolina ta urosła do rangi symbolu miejsca zniszczenia i stała się w
języku Jezusa łatwo zrozumiałą dla słuchaczy ilustracją wiecznej śmierci.
Gehenna to kara wiecznej śmierci, wiecznego unicestwienia, bo Jezus nie będzie
już po raz wtóry umierał za grzeszników, którzy nie skorzystali z możliwości
poprawy. Także wieczne unicestwienie szatana i jego demonów.
W NT greckim jeden raz występuje
też wyraz tartaros, tłumaczony na język polski przez piekło, albo
ciemności czeluści, albo otchłań, albo w ogóle nie tłumaczony. Wyraz
ten oznacza miejsce, w którym przebywają szatan i jego zastępy. Czytamy o tym w2 Piotra 2:4 (NP):
„Jeżeli bowiem Bóg aniołom,
którzy zgrzeszyli, nie odpuścił, ale wydał ich do ciemnych lochów Tartaru, aby
byli zachowani na sąd...” (BT; BPozn:
NT S. Kowalskiego 1976: „Albowiem Bóg nie przepuścił także i upadłym
aniołom, lecz strącił ich do piekła i wydał na pastwę ciemnościom czeluści,
gdzie na sąd czekają”; BBrzeska: „do piekła”; BPozn: „... do ciemnych czeluści Tartaru,
zatrzymując ich do sądu”; BWujka: „do piekła”; NP: „... lecz strąciwszy
do otchłani, umieścił w mrocznych lochach, aby byli zachowani na sąd”.
Znowu tutaj mamy wyraźnie
stwierdzone, że tartaros, różnie przekładane (albo i nie), nie oznacza
jakiegoś miejsca wiecznej kary, ponieważ szatan i upadli aniołowie nie odbywają
jej tam, lecz oczekują na sąd. Tak samo czytamy
w Liście Judy w. 6. Na marginesie
możemy zauważyć, że Tartar 'najniższa część Hadesu, gdzie przebywali przestępcy,
skazani na najcięższe kary' znajduje-my już w "Fedonie" Platona (dz.
cyt., s. 289-291).
Należy tu wspomnieć jeszcze przypowieść
o bogaczu i Łazarzu, która miałaby ilustrować istnienie piekła (Łuk 16:19-31;
por. broszura "Bogacz i Łazarz", Wydawnictwo "Na Straży",
1989). Znajdujemy ją tylko w Ewangelii według św. Łukasza, który - wykształcony
w tradycji helleńskiej - nie był - jak wiadomo - uczniem Jezusa, a tekst swój napisał,
korzystając z różnych źródeł, o czym sam pisze w prologu (Łuk 1:1-4). W
przypowieści tej bogacz, używający za życia wszelkich dóbr, cierpi po śmierci
męki w płomieniach, a Łazarz, który zawsze żył w nędzy, cieszy się radością
"na łonie Abrahama". W przypowieści tej należy widzieć oczywisty
refleks znanego nam już odcinka mitologii greckiej, jaka nawiedzała późny
judaizm: "Szczegóły opisu życia pozagrobowego wzięte są z wyobrażeń
późnego judaizmu. Jezus korzysta z nich, aby w sposób obrazowy, żywy i dobitny
przekazać swą naukę i ostrzeżenie: jeżeli masz bogactwa i będziesz się nimi
dzielił z innymi, będziesz zbawiony, jeżeli je zatrzymasz tylko dla siebie,
będziesz ich nadużywał - zginiesz" (T. Loska SJ, "Ewangelie z
komentarzem duszpasterskim", 2009, s. 714). Jest ona także ilustracją
znanej skłonności Łukasza do interesowania się życiem ludzi ubogich i
krytykowania bogatych, por. także przypowieść o nierozsądnym bogaczu, jaką
również znajdujemy tylko w jego Ewangelii (Łuk 12:16-21). Ponadto należy
pamiętać, że jest to przypowieść – forma literacka posługująca się wieloma
symbolami, porównaniami i metaforami. Łuk. 16:14-18 wskazuje, że faryzeusze
doskonale zrozumieli Jezusa, że pod postacią bogacza miał On ich na myśli.
Karą za grzech jest smierć
"Skoro według nauki biblijnej"karą za grzech jest śmierć" (Rzym. 6:23 NP), nie może nią być wieczne życie,
choćby nawet w męczarniach. Biblia uczy, że >dusza, która grzeszy, ta
umrze< (Ezech 18:4 BGd); jakże więc żyć będzie na wieki w męczarniach?
Grzech >popełniony i dopełniony - pisze ap. Jakub - rodzi
śmierć< (Jakuba 1,15 S. Kowalski), nie może zatem rodzić >wiecznego
życia mąk<. (...). Wypowiedzi powyższe wskazują na wieczną śmierć jako przeciwieństwo
wiecznego życia, czyli mówiąc innymi słowy, przedstawiają karę potępienia jako
zniweczenie, unicestwienie, wieczysty niebyt" (Z. Łyko, "Nauki Pisma Świętego, s.
679). Nauka o wiecznych mękach jest więc nie tylko niezgodna z przekazem
Biblii, a więc błędna, zarazem nielogiczna i w swojej nielogiczności wręcz
absurdalna.
Czyściec
O czyśćcu Biblia nie mówi absolutnie
nic - jest to element nauki o życiu pozagrobowym i szczególny dorobek tradycji.
"Naukę wiary dotyczącą czyśćca sformułował Kościół przede wszystkim na
Soborze Florenckim [lata 1439-1445 A. Z.] i na Soborze Trydenckim [1545-1563 A.
Z.]" ("Katechizm kościoła katolickiego", wyd. 2., 2002, s. 257;
"Dokumenty soborów powszechnych, t. III, 2004, s. 471-473, 539; t. IV,
2005, s. 779). W sumie autorzy rozdziału o czyśćcu w cytowanym katechizmie
niewiele mają jednak na ten temat do powiedzenia. Z. J. Kijas OFM Conv w
książce "Niebo w domu Ojca, czyściec dla kogo, piekło w
oddaleniu" (Kraków 2010; por. też
tegoż autora "Czyściec oczekiwaniem nieba") w obszernym rozdziale (s.
259-448) uważa, że czyściec to okres między śmiercią a zmartwychwstaniem.
"Współczesna teologia katolicka z wielką rezerwą odnosi się do czyśćca
jako miejsca, w którym dusze zmarłych po zakończeniu swojej ziemskiej
pielgrzymki byłyby poddane procesowi oczyszczenia. Zmarły w 1995 r. francuski
teolog Y. Congar uważał przeto, że czyściec jest zdecydowanie mniej miejscem,
bardziej natomiast szczególnego rodzaju sytuacją czy też stanem" (tamże,
s. 400). A więc - podobnie jak w przypadku duszy (p. wyżej) - również i tutaj
kłopoty z tradycją. Natomiast wyznawcy prawdy Słowa Bożego wiedzą, że Biblia
uczy, że człowiek po śmierci znajduje się w szeolu, w krainie niebytu;
przypomnijmy te słowa, tym razem z BT: "To
nie umarli chwalą Pana, nikt z tych, którzy zstępują do Szeolu" (Ps.
115:17); "Bo nie ma żadnej czynności ni rozumienia, ani poznania, ani mądrości w Szeolu" (Kazn.Sal. 9:10).
Jakże wobec tego może dokonywać się tam jakiś proces samooczyszczenia, "by
uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba"
("Katechizm...", s. 257)?
Jakąż wobec tego wartość mają
płatne modlitwy, odprawiane od wieków w tysiącach świątyń "za spokój
dusz", "za dusze w czyśćcu cierpiące"? Jest to pytanie
retoryczne, nie wymagające odpowiedzi; nasuwa się ona sama.
Nieszczęsna nauka o duszy
nieśmiertelnej, wyznawana przez tylu chrześcijan, jest echem przewrotnych słów
węża: "Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie" (1 Moj.
3:4 NP). Słowa szatana są zaprzeczeniem wypowiedzianych wcześniej słów Boga: "Ale
z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na
pewno umrzesz" (1 Moj. 2:17 NP) - słowa już cytowane. Jak
pogodzić pogańskie nauki o duszy
nieśmiertelnej, o życiu pozagrobowym z biblijną nauką o powszechnym
zmartwychwstaniu wszystkich zmarłych w dniu powtórnego przyjścia Jezusa
Chrystusa? O tych dwóch wielkich wydarzeniach, przewidzianych w Boskim Planie
Wieków, w kościele powszechnym mówi się coraz częściej, nieraz wcale obszernie
(p. np. "Katechizm kościoła katolickiego", 2002, s. 247-254). I te
sprzeczne ze sobą ogromnie ważne sprawy będą musiały zostać w tych odłamach chrześcijaństwa rozwiązane,
szczególnie jeśli się uwzględni niezwykłe od niedawna rozpowszechnianie w
Polsce Biblii - jej czytelnicy zaczynają stawiać pytania, na które trzeba
będzie odpowiedzieć, jeśli prawda, o której się mówi coraz częściej, ma być
rzeczywiście prawdą.
Niektórych dręczy pytanie: Skoro
tak się rzeczy mają, skoro człowiek umiera całkowicie, skoro nie ma duszy
nieśmiertelnej, to co pozostaje z człowieka? Na pytanie to też wyraźnie
odpowiada Biblia - w księdze Kaznodziei
Salomonowego czytamy słowa: ... bo człowiek idzie do domu wiecznego... I
wróci się proch do ziemi, jako przedtem był, a duch wróci się do Boga, który go
dał (KaznSal; 12:5.7 BGd). Biblia poznańska w komentarzu do
tego wersetu pisze: "Autor stanął tu dość wyraźnie na stanowisku wiary w
życie pozagrobowe" (wyd. 3., 1999,
t. II, s. 526). Nieprawdopodobne, jak
można tak ciemny wniosek wysnuć z tak jasnego przecież tekstu; gdzie tu jest
wiara w życie pozagrobowe, o tym wie zapewne tylko autor tego komentarza. Z cytowanego
tekstu Kaznodziei Salomonowego wyraźnie wynika tylko jedna prawda: duch, tzn.
tchnienie życia (hebr. ruach), dane człowiekowi w dniu stworzenia, wraca
do Boga i pozostaje w Bogu, jak gdyby w Jego pamięci. To znaczy właśnie zwrot oddać ducha: Mat 27:50 (NP): "Ale
Jezus znowu zawołał donośnym głosem i oddał ducha"; Jana 19:30 (NP): "A
gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha";też Mar 15:37; Łuk 23:46 (por. S. Skorupka, Słownik frazeologiczny języka polskiego,
t. I, 1967, s. 193, nr 27, 30).
Prawda z KaznSal 12:5.7 pozostaje w absolutnej zgodności z tym, co
przekazał nam autor biblijny w 1 Moj. 2:7 - przypomnijmy ten werset: „
Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech
życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą” (NP).
Z chwilą śmierci następuje więc
proces odwrotny do tego, jaki jest stwierdzony w 1 Moj. 2:7. Te dwa wersety świetnie ze sobą korespondują,
zamykają w sobie i określają całe istnienie człowieka na ziemi. Są one jednymi
z licznych dowodów tego, że nie ma
drugiej księgi tak spójnej w swym przesłaniu jak Biblia.
Gdy nastąpi wypełnienie czasu, Bóg
przypomni wszystkich zmarłych i dzięki ofierze Jezusa Chrystusa ożywi ich w
wielkich dniach zmartwychwstania. Pisze o tym obszernie i wyczerpująco ap. św.
Paweł w 1 Kor 15: 12-58. Przytoczmy kilka wersetów z NP: „ A jeśli się o
Chrystusie opowiada, że został z martwych wzbudzony, jakże mogą mówić niektórzy
między wami, że zmartwychwstania nie ma? Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i
Chrystus nie został wzbudzony;. A jeśli Chrystus nie został wzbudzony,
tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wasza wiara. (…) A jednak Chrystus został wzbudzony z martwych
i jest pierwiastkiem tych, którzy zasnęli. (…) Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak
też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. A każdy w swoim porządku: jako pierwszy
Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie jego przyjścia”.
A więc z chwilą śmierci duch,
tchnienie życia wraca do Boga. Pan Bóg pamięta o wszystkich, ponieważ On daje
życie, On jest źródłem życia. Daje temu wyraz Psalmista, gdy pisze w Ps. 33:
13-14: „Pan spogląda z nieba, Widzi wszystkich ludzi. Z miejsca, gdzie przebywa,
Patrzy na wszystkich mieszkańców ziemi”.
Bóg nie zapomni żadnego człowieka;
tak jak teraz pełno jest ogłoszeń o odejściu naszych bliskich, tak potem będą
się ukazywać zawiadomienia o ich zmartwychwstaniu. Wszyscy zmarli, śpiący w
prochu ziemi, zostaną w dniach zmartwychwstania wzbudzeni na dzień sądu czyli
próby, która trwać będzie tysiąc lat. Nie będą więc wiecznie odpoczywać, o co
prosi się w tylu prośbach (znowu sprzeczność z tym, czego uczy Biblia). W
okresie Tysiąclecia wszyscy wzbudzeni z grobów ludzie będą sądzeni, tzn.
poddani próbie doskonalenia się. Sędzią w tym dniu sądu, dniu Pańskim, będzie
Jezus Chrystus, który własnym życiem, swoją drogocenną krwią, przelaną na
krzyżu Golgoty, zapłacił za grzech Adama i jego potomków. "Bo i Ojciec
nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi" Jana 5: 22 (NP);
"Będzie sądził świat sprawiedliwie i narody według słuszności"Ps. 96:13 (NP). Każdy wzbudzony z
martwych będzie miał pod kierownictwem królującego Zbawiciela możność przyjścia
do doskonałości i odzyskania życia wiecznego, utraconego w ogrodzie Eden. Celem
Boskiego Planu Wieków jest bowiem restytucja, odrodzenie, przywrócenie
pierwotnej doskonałości, jaka wówczas panowała, a która tak nierozważnie
została utracona. Zadanie będzie dla ludzi tym łatwiejsze, że będą oni znać
konsekwencje grzechu, czego nie znali nasi prarodzice. Bóg zawsze bowiem
wymagał i wymaga świadomych wyznawców. Uparci grzesznicy, którzy w okresie
Tysiąclecia nie skorzystają z możliwości naprawy, umrą jednak wtórą śmiercią,
która już nie będzie snem, o którym mówił Jezus, idąc do grobu Łazarza, ale
ostateczną zagładą; nie będzie już z niej wybawienia, bo Jezus Chrystus nie
będzie już ponownie umierał za ich grzechy. W okresie Tysiąclecia świat pod
kierownictwem Chrystusa zostanie doprowadzony do doskonałości; „Potem
nastanie koniec, gdy odda władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką
zwierzchność oraz wszelką władzę i moc. Bo on musi królować, dopóki nie położy
wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje. A jako ostatni wróg zniszczona będzie
śmierć” (1 Kor 15: 24-26 NP). Tak więc Jezus Chrystus, dokonawszy dzieła
naprawy świata, odda królestwo w ręce Ojca (por. C. T. Russell, "Wykłady
Pisma Świętego", t. I (wykład VIII-IX), 1886, s. 151-206; wyd. z 1994 r.
s. 137-172).
Drzewo życia z ogrodu Eden, od którego
człowiek człowiek został po swoim upadku oddalony, aby nie spożył z niego owocu
i w stanie grzechu nie żył wiecznie (1 Moj. 2:9), pojawia się znowu na końcu
Biblii w księdze Objawienia 22:2: „Na
środku ulicy jego [Nowego Jeruzalem] i
na obu brzegach rzeki drzewo żywota, rodzące dwanaście razy, wydające co
miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów”. I otrze Bóg wszelką łzę z oczów ich, a
śmierci więcej nie będzie, ani smutku, ani krzyku, ani boleści, albowiem
pierwsze rzeczy pominęły (Obj 21:4 BGd). I wtedy Bóg będzie znowu z
ludźmi, a ludzie z Nim, „I będzie
mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi” (Obj 21:34).
Zaiste, "Jak piękną, chwalebną,
radosną jest wieść, Że Chrystus na ziemi Królestwo ma wznieść, Że miłość
Chrystusa odrodzić ma świat, Gdy rządzić nam będzie przez ciąg tysiąc lat"
(Pieśń nr 95 ze śpiewnika "Pieśni brzasku Tysiąclecia").
Wykład powyższy jest przejrzysty,
przekonujący i zrozumiały, ponieważ wynika z
analizy tekstów biblijnych. Wyłożone prawdy nie są nowością, gdyż - jak
widzieliśmy - znają je i opisują liczni badacze Biblii. Z przekazu tej świętej księgi wynika jednoznacznie,
że "Nauka o nieśmiertelności duszy i życiu pozagrobowym, czyśćcu i wiecznych
mękach piekielnych jest niezgodna z Pismem Świętym" (Z. Łyko, "Nauki
Pisma Świętego", s. 629). Pismo Święte
"wyklucza w sposób kategoryczny jakiekolwiek pojęcie duszy
nieśmiertelnej i formy życia pozagrobowego, rozpoczynające się jakoby w chwili
śmierci" (tamże, s. 645). Jednocześnie wykład ujawnia prostotę,
nadzwyczajną spójność i piękno Boskiego Planu Wieków, zawartego w Biblii.
Objawia się w nim mądrość Boga i jego miłość do człowieka - cech tych nie
zniweczą żadne ludzkie pomysły i myślowe spekulacje.
***
"Albowiem tak Bóg umiłował
świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął,
ale miał żywot wieczny" (Jana 3:16 NP).
"Niech się rozweseli
pustynia i spieczona ziemia, niech się rozraduje i zakwitnie step!" ( Izajasz
35:1 NP )
|