|
Strona 3 z 3
Czasami duchowemu budzeniu towarzyszy jasny błysk światła. W taki
sposób Bóg potrafi obudzić nie tylko pojedynczych ludzi, ale całe
ruchy. Błyskawica, to światło sądu, które wywołuje strach – ludzie
wtedy chętniej szukają Bożej rady – ale także dobre światło słonecznego
poranka. Do życia budzą przyrodę ciepłe promienie wiosennego, coraz
wyższego słońca. W taki sposób Bóg obudził świat na powtórne przyjście
swego Syna – zarówno promieniami ciepłego słońca jak i błyskawicami
sądu.
Czasami jednak, aby obudzić śpiącego nie pomaga ani głos budzącego,
ani zapalone światło w pokoju. Trzeba śpiochem potrząsnąć, aby
zmobilizował się do wstania z łóżka. Takim budzącym dotknięciem Bożym
bywają niekiedy cierpienia i trudne doświadczenia życia. Jakże
chwalebną rolę spełniają one w naszym życiu. Gdy zdarzy nam się tak
zająć materialną codziennością, że zapominamy o całym Bożym świecie,
bywa, że pojawiają się wstrząsy, które naruszają naszą wymarzoną
równowagę, które nie pozwalają nam spokojnie wypić herbaty i przeczytać
gazety w ulubionym fotelu. Wtedy po okresie drzemania znów zaczynamy
się zastanawiać, czy aby na pewno wszystko w naszym życiu przebiega
zgodnie z postanowieniami uczynionymi w dniu naszego ofiarowania się.
Bogu niechaj będą dzięki, że nie ustaje w wysiłkach budzenia nas do
duchowego życia zgodnego z Jego wolą.
Z pewnością jest już godzina, abyśmy się ze obudzili ze snu. Z
pewnością przeminęła noc i przybliżył się dzień. Z pewnością bliższe
jest nas dzisiaj zbawienie niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Jeśli prawdą
było to w czasach apostoła, to o ileż prawdziwsze słowa te wydają się
dzisiaj, po blisko dwóch tysiącach lat od ich napisania. Co moglibyśmy
wymienić jako oznaki zmieniającego się czasu, jakie wydarzenia lub
obliczenia przekonują nas, że żyjemy w szczególnym czasie, że nadeszła
sposobna chwila, w której najwyższy jest już czas, abyśmy się obudzili.
Od ponad stu lat badacze Biblii różnych grup wyznaniowych, wywodzący
się nie tylko z ruchu adwentystycznego, dokonują rozmaitych wyliczeń
dowodzących, że żyjemy w czasach końca. Niektórzy uważają, że nie
należy się tym sugerować, bo takie wyliczenia pojawiały się około roku
500 naszej ery, czy też około roku 1200, a dzisiaj mamy już XXI wiek i
ciągle żyjemy w starym świecie ludzkich cywilizacji budowanych od
czasów Noego. Przyznać jednak należy, że w każdej z tamtych
historycznych epok zachodziły bardzo ważne przemiany. Tak więc
wyliczenia, choć nie wskazały tak zwanego „końca świata”, nie całkiem
były pozbawione słuszności. Wierzymy, że i w naszych czasach wyliczenia
chronologiczne wskazały na pewien przełom. Wiarą przyjmujemy, że jest
to przełom ostatni i ostateczny.
Na horyzoncie Bożych zdarzeń obserwujemy także liczne światła, które
budzą do życia cały Boży wszechświat. Jest to przede wszystkim światło
dobrej Bożej prawdy, światło świadomości i wolności. Nikt nie
zaprzeczy, że na przestrzeni ostatnich dwustu lat dokonały się na
świecie epokowe przemiany. Ktoś mógłby powiedzieć, że owszem są to
ważkie wydarzenia, ale w przyszłości może zdarzyć się coś jeszcze
większego. Trudno oczywiście temu zaprzeczyć, bo przyszłość zakryta
jest przed naszym wzrokiem. Wydaje się jednak, że społeczne i
polityczne systemy obecnego porządku świata wyczerpały już swe
możliwości geograficznego poszerzania zakresu działania, a także
dokonywania wewnętrznych przemian, a nie widać na horyzoncie żadnego
innego systemu zdolnego do zastąpienia tego, co zawiodło już w
przeszłości.
Za ostatecznością przełomu, w czasie w którym żyjemy, przemawia
także odnowienie narodu Izraela. Jeszcze nigdy nie było tak w historii,
by na ziemi zostały zbudowane realne podstawy porządku Królestwa
Bożego. Wierzymy, że zacznie się ono od Jerozolimy i narodu Izraela. Od
60 lat Izrael jest jednym z państw, jest pełnoprawnym narodem, który od
1981 roku ma swoją stolicę w Jerozolimie. Trudno sobie wyobrazić, aby
były to przemiany pozorne, aby Bóg jeszcze raz rozproszył zgromadzony
Izrael. Jeśli więc Izraelici zostali ponownie zgromadzeni do swej
ziemi, jeśli przygotowują się do przejęcia roli nauczyciela narodów, to
znaczy, że bliski jest czas, gdy Królestwo Boże będzie ustanowione na
ziemi.
Oprócz Bożego światła rozwoju, cywilizacji i kultury obserwujemy
także wyładowania gniewu, które ustawicznie z coraz większym nasileniem
towarzyszą rozwojowi ostatnich dwustu lat. Domyślamy się, że największy
wstrząs Bożego gniewu objawianego w groźnych błyskawicach na duchowym
niebie, jest jeszcze przed nami. Jednak dwie ostatnie wojny, a także w
ostatnich latach rozwój terroryzmu i walki z nim, dowodzi, że żyjemy w
czasach wielkich wyładowań na niebie Bożego gniewu. Niechaj te światła
sprawią, że w życiu prywatnym, a także zborowym zapanuje większa
aktywność, godna dnia, do którego przynależymy i w trakcie którym
żyjemy.
Starajmy się obserwować czas, aby nie zasypiać. Jeśli ogarnia nas
duchowa senność, czyńmy wszystko, aby utrzymać aktywność. Wyszukujmy
okazji do pełnienia dobrych uczynków. Służmy sobie wzajemnie. Nie
uciekajmy przed społecznością w „głębokie” rozważania. Dzielmy się z
bliźnimi, a szczególnie z braćmi w Chrystusie, wszystkim, co tylko
udało nam się zgromadzić, czy to w zakresie nauk Słowa Bożego, czy też
w innych obszarach duchowej i materialnej aktywności. A to szczególnie
dlatego, że rozpoznajemy stosowną porę na przebudzenie się, że
rozumiemy, iż nadeszła stosowna pora na osiągnięcie zbawienia. Ocuć się, który śpisz i powstań od umarłych, a oświeci cię Chrystus.
|